31 lipca 2019 Komentarze (1) Aktualności, Myślistwo, Poradniki zakupowe, Sprzęt

Celownik kolimatorowy – złoty środek przyrządów celowniczych

celownik kolimatorowy

Celownik kolimatorowy, a inne przyrządy celownicze

Celowniki – współcześnie jest ich ogromny wybór. Bez względu na to czy interesują nas celowniki kolimatorowe, laserowe, lunety snajperskie czy zwykłe celowniki mechaniczne, każdy znajdzie coś dla siebie. Tak samo zresztą każdy celownik sprawdzi się w innych sytuacjach. W myśl zasady „jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego”, odnalezienie celownika do każdej sytuacji jest niewykonalne. Takie celowniki po prostu nie istnieją. Można jednak natrafić na takie, które sprawdzą się w większości sytuacji, lub takie, które można adaptować do aktualnych potrzeb. Tego typu przyrządem jest właśnie celownik kolimatorowy, a zwłaszcza jego najnowocześniejszy wariant czyli celownik holograficzny. Zanim jednak przejdziemy do ciekawych konkretów i ogólnego podsumowania na tle alternatyw, czas na nudną teorię, bez której nie może się obyć żaden artykuł.


Nudna teoria, czyli czym jest kolimator

Kolimator nie jest technologią rodem z filmów Sci-Fi czy produkcji o dzielnych amerykańskich wojakach służących w jednostkach specjalnych. Imponujący, futurystyczny wygląd kolimatorów może błędnie to sugerować ale w rzeczywistości jest to stosunkowo prosta technologia, której podstawy sięgają kilkudziesięciu lat wstecz! W dużym skrócie: na przezroczystej szybce celownika wyświetlany jest punkt lub kształt wygenerowany przez źródło światła wbudowane w celowniku. Taka plamka bądź okręg odbijane są przez zwierciadła wbudowane w celownik. Wskaźnik odbija się od nich tak długo, aż wyświetlony zostaje na pionowej, przezroczystej szybce celownika. Rozwiązanie to pozwala na swoiste nałożenie punktu celowniczego bezpośrednio na obszar, na który patrzymy przez celownik. Jest to najprostsze wyjaśnienie, w którym można by było użyć fachowego słownictwa, które absolutnie nic nie wniesie do naszej wiedzy na temat kolimatorów. Wystarczy ogólna wiedza na temat zasady ich działania, a techniczny żargon nikomu się nie przysłuży.

celownik_kolimatorowy

Celownik kolimatorowy i jego możliwości

Przechodząc do ciekawszej części artykułu warto przyjrzeć się samym kolimatorom, a w szczególności celownikom holograficznym będącym swoistym następnym krokiem w ewolucji tego typu przyrządów celowniczych. Najbardziej powszechne, a zarazem najtańsze kolimatory wyświetlają na swojej przezroczystej szybce czerwony punkt chociaż przytrafiają się również inne warianty kolorystyczne. Jest to bardzo intuicyjny wskaźnik, który jednocześnie pobiera bardzo małą ilość energii. To z kolei przekłada się na absurdalny wręcz czas pracy sięgający nawet do 10 lat. Poruszając kwestię zasilania należy powiedzieć wprost, że celownik kolimatorowy bez niego się nie obędzie. Dla niektórych może to być pewna niedogodność ale istnieją rozwiązania, które ją minimalizują. Firma Holosun (jak sama nazwa może sugerować) upodobała sobie wzbogacanie części swoich celowników o ogniwa solarne. Za ich pomocą, celownik może pracować w świetle dziennym bez baterii lub jeszcze bardziej wydłużać czas pracy samego celownika.

Celownik holograficzny Holosun HS510C

Przykładem takiego rozwiązania może być model HS510C. Dużym atutem kolimatorów jest również absolutnie minimalny stopień ograniczania pola widzenia. Widoczność większego obrazu aniżeli jego małego fragmentu umożliwi szybsze i bardziej intuicyjne wycelowanie połączone z lepszą kontrolą sytuacji. Wspominane wcześniej celowniki holograficzne są bardziej bogate w elektronikę od swoich starszego rodzeństwa. W ich przypadku możliwy jest chociażby wybór kształtu celownika. Warto również nadmienić, że celowniki holograficzne mogą doskonale współpracować z noktowizorami. Żeby nie było zbyt pięknie przejdźmy do wad. Największą z nich jest ograniczony zasięg prowadzenia skutecznego, a co za tym idzie precyzyjnego ostrzału. Mówi się, że celownik holograficzny opłaca się stosować na dystansie do 200m. Co w przypadku większych odległości? Cóż, pozostaje mieć doskonałe oko i doświadczenie w obsłudze danej broni. Kolimator nie pokaże Wam gdzie trafi kula po przebyciu dłuższego odcinka. Kolejną wadą może być dla niektórych przybliżenie, a właściwie jego brak. Znaczna większość celowników tego typu dysponuje przybliżeniem 1x. Jeśli planujecie dostrzec więcej szczegółów na większej odległości, niezbędny będzie powiększalnik. Jest to dodatkowe urządzenie montowane na szynie montażowej bezpośrednio przed kolimatorem. Celownik kolimatorowy z „nałożonym” powiększalnikiem zyskuje powiększenie około 3-krotne. Rozwiązanie tego typu można jednak uznać za swoisty atut. W sytuacji gdy cel znajduje się blisko nas, wykorzystujemy sam celownik kolimatorowy. Gdy cel się oddala, nakładamy powiększalnik. Niewielka masa obu urządzeń i błyskawiczne wręcz nakładanie powiększalnika na kolimator, sprawiają, że tego typu celowniki stają się niebywale zgranym duetem w rękach doświadczonego strzelca. Celownik kolimatorowy to bez wątpienia bardzo uniwersalny przyrząd celowniczy ale przed ostatecznym werdyktem przyjrzyjmy się również alternatywom.

Plusy:

doskonały na krótkich i średnich dystansach,

niewielkie gabaryty,

wysoka odporność,

banalna obsługa,

możliwość zamontowania powiększalnika,

długi czas pracy na baterii,

dopasowanie do preferencji użytkownika

Minusy:

praca na baterii,

przybliżenie wymaga dodatkowego urządzenia,

nie nadaje się do strzelectwa długodystansowego,

opiera się na elektronice

Celownik kolimatorowy vs celownik mechaniczny – klasyka kontra nowoczesność

Mechaniczne przyrządy celownicze czyli muszka i szczerbinka (lub przeziernik) to najprostsze z możliwych celowników, nie oznacza to jednak, że są bezużyteczne. Spojrzenie na przyrządy w linii prostej może nam powiedzieć, w które miejsce powinien trafić pocisk – trudno o prostsze rozwiązanie. To właśnie ta prostota (i ograniczenia techniczne) sprawiła, że celownik mechaniczny towarzyszy broni palnej praktycznie od samych początków jej istnienia. Jest to również rozwiązanie najbardziej ekonomiczne i na pewno znajdzie się duże grono tradycjonalistów, którzy nie będą zainteresowani zastąpieniem ich nowocześniejszymi rozwiązaniami. Nie zmienia to jednak faktu, że czasy się zmieniają tak samo z resztą jak technologia. Celownik kolimatorowy można zatem uznać za naturalny etap ewolucji takich celowników. W obu przypadkach mówimy o natychmiastowej gotowości do celowania. Wystarczy sekunda żeby zbliżyć celownik do oka i określić prawdopodobny punkt trafienia.

Plusy:

odporny na uszkodzenia,

prostota działania,

możliwa minimalna regulacja dystansu pomiędzy strzelcem a jego celem,

nie wymaga ponoszenia dodatkowych kosztów finansowych

Minusy:

mało precyzyjny w rękach niedoświadczonego strzelca,

ogranicza pole widzenia przez koncentracje na jednym małym punkcie,

bezużyteczny w złym oświetleniu,

znikome możliwości regulacji, o ile w ogóle są możliwe w danej broni

celownik mechaniczny

Celownik kolimatorowy vs celownik laserowy czyli widowiskowość ponad skuteczność

Celowniki laserowe zasługują na osobną pracę naukową z obszaru marketingu. Są to jednak celowniki, których efektywność jest absolutnie minimalna, ale efektowność absolutnie zjawiskowa. Nie zaprzeczam, ich wykorzystanie na bardzo krótkich odległościach, oraz w połączeniu z noktowizorami ma sens. Tym bardziej są one przydatne dl celów szkoleniowych. W sytuacji gdy pojawia się konieczność działania na nieco większych odległościach ich wartość bojowa leci na łeb na szyję. Nie tylko mogą zdradzać nasza pozycję ale przede wszystkim nie ułatwią prowadzenia ognia. Wyobraźmy sobie, że dysponujemy bardzo długim, kilkusetmetrowym kijem. Trzymając w dłoni jego początek, chcemy dotknąć jego końcem obiekt znajdujący się 700 metrów od nas. Najmniejszy ruch dłonią sprawi, że jego koniec nie przesunie się o parę milimetrów. Na skutek tak dużej odległości, jego koniec przesunie się o wiele centymetrów. Tak też jest z celownikami laserowymi, które nie mają racji bytu na dużych dystansach. Gdy mówimy jednak o szybkim strzelaniu „z biodra” to ten sens jak najbardziej się pojawia. Kultura masowa nauczyła nas jednak postrzegania tych laserowych linii jako pozycji wręcz obowiązkowej w wyposażeniu każdego futurystycznego żołnierza. O zgrozo, w wielu produkcjach pokazuje się celowniki laserowe montowane do karabinów wyborowych co jest już kosmicznym absurdem. Stąd też ich przekłamana wartość, która w rzeczywistości jest wysoka tylko w bardzo specyficznych sytuacjach. Podsumowując starcie pomiędzy celownikami kolimatorowymi a laserowymi, łatwo domyśleć się kto wychodzi z niego obronną ręką.

Plusy:

ułatwienie celowania w przypadku strzelania „z biodra”,

przydatny w trakcie ćwiczeń – pokazuje kierunek, w którym celuje kolega z oddziału,

dobra współpraca z noktowizorami,

sprawdzają się w broni krótkiej,

są efekciarskie (jeśli kogokolwiek to interesuje)

Minusy:

sprawdzają się tylko na krótkich dystansach,

zdecydowanie krótszy czas pracy względem celowników kolimatorowych,

większa podatność na uszkodzenia,

niebezpieczne dla oczu

współpracują z noktowizorami o ile nie poświeci się laserem prosto w jego obiektyw

celownik laserowy

Celownik kolimatorowy vs luneta celownicza – starcie gigantów

Na sam koniec zostawiłem najciekawsze starcie. Oba przyrządy celownicze przeznaczone są do zupełnie innych zadań jak i również do zupełnie innego typu odbiorców. Jaki jest celownik kolimatorowy wie już każdy, który dotarł do tego fragmentu artykułu, jaka jest luneta snajperska… łatwo się domyślić. Jest to przyrząd zapewniający nieporównywalną z żadnym innym celownikiem precyzję. Nie ma jednak nic za darmo, a to oznacza, że osiągnięcie tej precyzji na dużych dystansach jest niebywale trudne. Zwróćmy jednak uwagę na kilka aspektów, które najbardziej różnią te dwa urządzenia. Celownik kolimatorowy jest praktycznym rozwiązaniem w dynamicznie zmieniających się sytuacjach walki na krótkim i ewentualnie średnim dystansie. Lunety snajperskie przeznaczone są do całkowicie odmiennego sposobu działania. Odpowiednie ustawienie lunety nie ogranicza się wyłącznie do regulacji przybliżenia i ostrości obrazu. W przypadku oddawania strzału na długim dystansie musimy wziąć pod uwagę niezliczoną ilość czynników. Oczywiście jeśli nie zależy nam na trafieniu w dwuzłotówkę z odległości pół kilometra to możemy pominąć wiele czynników, które musielibyśmy uwzględnić przy precyzyjnym strzelaniu. Jeśli jednak jesteśmy ambitnymi perfekcjonistami, musielibyśmy wziąć pod uwagę m.in. dystans, siłę i kierunek wiatru, wysokość, ukształtowanie terenu czy nawet temperaturę i efekt Coriolisa. Jeśli zatem nie jesteśmy matematycznym geniuszem albo nie urodziliśmy się z karabinem wyborowym w ręku to możemy to wszystko odpuścić i liczyć częściowo na szczęście przy strzelaniu na krótszych dystansach. Zwłaszcza, że na mniejszych odległościach, wszystkie powyższe czynniki nie wpłyną aż tak mocno na trajektorię pocisku. Jeśli jednak chcemy zostać strzelcem wyborowym z prawdziwego zdarzenia to musimy się liczyć z ogromnymi nakładami finansowymi i bardzo długim szkoleniem. Ostatecznie nie zmienia to jednak faktu, że lunety snajperskie zapewniają oszołamiającą precyzję kosztem bardzo wymagającego procesu dostrajania oraz ogromnego doświadczenia w strzelectwie. W dobrej klasy wojskowych lunetach snajperskich jak np. Schmidt Bender PMII 5-25×56 znajdziemy pokrętła do regulacji siatki w pionie, poziomie, regulacji natężeniu podświetlenia siatki i regulację kompensacji paralaksy. W celownikach kolimatorowych z kolei ustawiamy jak jasno ma świecić plamka. W bardziej rozbudowanych celownikach holograficznych mamy dodatkowo możliwość zmiany kształtu celownika a czasem minimalną regulację położenia plamki. Od razu widać, co jest prostsze w obsłudze i gotowe do działania zaraz po przyłożeniu celownika do oka.

Plusy:

doskonała precyzja,

duży zakres przybliżeń

kompatybilność z największymi karabinami wyborowymi

wyraźny obraz na bardzo dużych odległościach

Minusy:

wymagają ogromnego doświadczenia

przygotowanie do oddania strzału jest czasochłonne

wysoka cena

nie sprawdzą się na krótszych dystansach i wobec szybko przemieszczających się celów

celownik snajperski

Celownik kolimatorowy jako kompromis doskonały

Jak widać, każdy celownik odznacza się innymi cechami. Jedne są bardziej przydatne, inne mniej. Niektóre kompletnie nie sprawdza się w konkretnej sytuacji, w której idealnie zadziałałby inny przyrząd celowniczy. Znalezienie celownika „do wszystkiego” jest jak znalezienie małego, ekologicznego SUVa do jazdy po zatłoczonym mieście. Takie cuda nie istnieją i należy zadać sobie jedno ważne pytanie, a mianowicie „do czego naprawdę potrzebny mi ten celownik?”. Zawsze możemy jednak pójść na kompromis, który będzie możliwie najbliższy naszym oczekiwaniom. Osobiście uważam, że jest nim celownik kolimatorowy z naciskiem na wariant holograficzny i dodatkowym powiększalnikiem. Takie połączenie pozwoli na działania na różnych dystansach, jest małe, poręczne, z bardzo długim czasem pracy. Owszem, sparowanie go z takim polskim WKW TOR byłoby co najmniej nierozsądnym pomysłem, ale każda lżejsza broń przeznaczona do mniejszych odległości poczuje się prze-szczęśliwa w takim towarzystwie.

Michał Noskowicz

Michał Noskowicz

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, wielki entuzjasta kinematografii, militariów i literatury. Analityczny umysł bacznie przyglądający się zmianom zachodzącym w świecie i starający się zrozumieć ich genezę i następstwa. Wolne chwile spędzający w domowym zaciszu przy dobrym filmie, książce czy grze.
Michał Noskowicz
Podziel się tym ze znajomymi!
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail this to someone

Jeden komentarz do Celownik kolimatorowy – złoty środek przyrządów celowniczych

  1. Jerzy pisze:

    Dla przeciętnego posiadacza wiatrówki sprężynowej , jest problemem uszkadzania się kolimatorów ,na skutek specyficznego wstrząsu ,raz do tyłu ,raz do przodu.Do wiatrówki nikt nie kupi bardzo drogiego kolimatora [1000-1500 zł ] własnie z obawy o uszkodzenie .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *